...wszystko ma swój początek
Kiedy zachorowałam? I kiedy moje życie zmieniło się o 180 stopni? Gdzieś dwa lata temu. Nie, może to dziwne, ale nigdy nie narzekałam na swoją figurę. Zawsze szczupła, radosna... Uwielbiająca jeść. Co się stało? Wystarczył jeden, złośliwy komentarz. Mało prawda? Jedno słowo wpłynęło na całe moje życia. Ba, na życie moich bliskich również. Ironia losu.Ale wiadomo, trudno zatrzymać coś, w czym tkwi się już taki kawał czasu. Miałam różne momenty. Lepsze... Gorsze... Dużo zależało od środowiska w którym przebywałam.
Z problemu stałam sobie sprawę stosunkowo niedawno. Niby podjęłam już jakieś kroki... I niby mam motywację. Ale nie ukrywam. Jest ciężko. Ale wiem, że każdą przeszkodzę da się pokonać! I dzięki tej sile chcę wyjść na prostą! Musi się udać, prawda? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz